Skip to content

Category Archives: Rozmyślania

Promyczek

Dostałem Wiersz. Nie jakiś tam wierszyk od zakochanej nastolatki, ale Haiku, przez duże H. W dodatku od pięknej kobiety. W dodatku do dodatku specjalnie dla mnie. I tylko dla mnie. Aż spuchłem z dumy.

Jak z kobiety zrobić maszkarę…

…oczywiście oświetleniem. Ciekawa sprawa – potrafi to każdy, lecz nie każdy wie, że tak robi. No ale skąd ma wiedzieć, skoro wzorcem są wyprasowane pyski, tabula rasa, z okładek tabloidów…

Różne osoby zadają mi często pytanie, czego uczę na warsztatach z błyskania. Odpowiadam, że zrozumienia światła, istoty oświetlania, modelowania bryły światłem, co uzyskuje się przy pomocy jednej lampy. I przeważnie jest to koniec rozmowy, ponieważ delikwentowi wydaje się, że jeśli fotograf nie posługuje się –nastoma źródłami światła, to jest to dupa, nie fotograf.

Zkurvené počasí…? To może plan B?

Organizowałem wiele plenerów fotograficznych, w jeszcze większej ich liczbie uczestniczyłem i pamiętam, że najważniejszym „problemem” plenerowiczów było: „czy będzie pogoda?”.

Otóż będzie. Zawsze. Raz dobra, raz szpetna – jak to mówią nasi południowi sąsiedzi: Od samého rána zase prší nebo mrholí. Zkurvené počasí, zkurvená země! Furt leje! Ciekawe, że dla jednego dobra – np. pełne słońce, bezchmurne niebo, ciepełko itd., to dla innego szpetna – upał, patelnia, zero obłoków, niebo bez wyrazu, kontrasty, ostre światło. I przeciwnie: gdy dla jednych szpetna, dla innych klimatyczna.

Seks królika ze świnią…?

Moje Słonko ma od pewnego czasu fazę na horoskopy. Najbardziej przypadł jej do gustu chiński, według którego jest królikiem. No i wyczytała, że najlepszy seks będzie miała ze świnią. Ciekawe, jak by to wyglądało…

Niedawno skończył się rok Smoka. Została po nim pamiątka :)

Pożegnanie (?)

Miało być długo i mądrze, opisowo, z uzasadnieniem, ale przypomniałem sobie, co mówi Henry: lubię czytać Czarka, ale do momentu, gdy zaczyna filozofować. Zatem będzie krótko: żegnajcie!

Tak, proszę pana, to ja napisałem Naukę o barwie…

Dzwoni komórka. Hm dziwny numer, zagraniczny jakiś… Nie odbieram; co mi tu będą w jakimś niechrześcijańskim języku gadać!
Znów dzwoni. Odbierz, to na pewno coś ważnego! – mówi moje Słonko. Dobra, odbiorę, z kobietą kłócić się nie wypada.

– Czy to pan Dybowski?
– Taaaak…
– Witam pana. Nazywam się Adam Zausznica.

Chwila ciszy… szybkie myślenie… eee, to chyba niemożliwe! A może…?

– TEN Zausznica? pytam.
– Tak, proszę pana, to ja napisałem Naukę o barwie.

Porucha na rypadle

– Ciarek, víš co to je basen? pyta Milan.

Milan to jest taki Czech, który mówiąc na mnie Ciarek twierdzi, że język polski dla Czecha brzmi bardzo miękko…

– Wiem – odpowiadam – taki do pływania.
– Neeee, to je bazen! protestuje Milan.

No tak… po ponad roku obcowania z Czechami ciągle jeszcze wpuszczam się w maliny… Okazało się, że Milanowi chodziło o báseň, czyli wiersz. Postanowiłem więc zebrać kilka ciekawostek.

Antyportret z wadą wzroku

Galeria 2.0, działająca przy warszawskiej ASP, mieszcząca się na strychu byłego Pałacu Raczyńskich, obecnie budynku Rektoratu, przy ul. Krakowskie Przedmieście 5, prezentuje właśnie wystawę fotograficzną Mariusza Filipowicza pod tytułem Dyskomfort.

Zdjęć na żywo nie widziałem, ale to, co obejrzałem w Internecie, spowodowało u mnie… dyskomfort. Czy zatem wystawa w 100% udana? Czy to jest właśnie prawdziwa sztuka? Wymyślić projekt, zrobił konkretne założenia i zrealizować tak, żeby były dla widza czytelne i wywoływały określone reakcje? Może i tak, ale pewien – nomen omen, jak lubi mawiać pewien filozof z Lublina – dyskomfort wywołuje u mnie fakt, że obecna moda nakazuje widza szokować.

Percepcja fazowa

Ostatnio bąknąłem coś (Po co komu Pentacon Six?) o „skonstruowaniu sobie nowego obiektywu”. Aż mnie samego to zaciekawiło… Zobaczyłem się oczami wyobraźni, jak w białym fartuchu siedzę przy desce kreślarskiej z namysłem rysując coraz to nowsze konfiguracje. Albo biegun przeciwny; w ciemnawej i zimnej piwnicy, na tle saudkowej ściany, klecę nawiedzone konstrukcje, w puszki po groszku Pudliszek wklejając denka ze znalezionych na śmietnikach butelek, których nikt nie chciał przyjąć do skupu.

Tak, zdecydowanie ta druga wersja bardziej misie podoba.

Po co komu Pentacon Six?

Słonko, zrób coś z tym Pentaconem, bo tylko miejsce zajmuje; wyciep na hasiok albo daj biednym dzieciom, bo do zdjęć to on się nie nadaje…

I tak od lat. Moje Słonko ma RB67, ale pod biurkiem, jak wierny pies, leży zakurzony Pentacon Six. Nie dociąga migawki, nakłada klatki, optykę ma zabytkową i sfatygowaną, ale liczy na odrobinę czułości. Ja, na jego miejscu, dawno bym się wyprowadził.