NIC › Jak z kobiety zrobić maszkarę…
Skip to content

Jak z kobiety zrobić maszkarę…

…oczywiście oświetleniem. Ciekawa sprawa – potrafi to każdy, lecz nie każdy wie, że tak robi. No ale skąd ma wiedzieć, skoro wzorcem są wyprasowane pyski, tabula rasa, z okładek tabloidów…

Różne osoby zadają mi często pytanie, czego uczę na warsztatach z błyskania. Odpowiadam, że zrozumienia światła, istoty oświetlania, modelowania bryły światłem, co najlepiej widać, gdy używa się tylko jednej lampy. I przeważnie jest to koniec rozmowy, ponieważ delikwentowi wydaje się, że jeśli fotograf nie posługuje się –nastoma źródłami światła, to jest to dupa, nie fotograf.Niestety, najczęściej jest tak, że do uzyskania dobrego zdjęcia wystarczy jedno, góra dwa źródła światła; więcej najczęściej przeszkadza. Przeważnie, fotograf, widząc kilka lamp, z różnymi modyfikatorami, usiłuje wykorzystać je wszystkie i miota się w rozpaczy, że nie bardzo potrafi znaleźć dla nich sensowne zastosowanie. Efekt jest żałosny.

Podobnie bywa z jedną lampą. Fotograf, dla którego wzorcem są okładki kolorowych brukowców, stara się np. uzyskać przy portrecie oświetlenie bezcieniowe i ustawia lampę jak najbliżej osi optycznej obiektywu. Co powoduje zniekształcenie twarzy.

Spójrzmy na zamieszczone niżej zdjęcia; ta sama „twarz”, ten sam kadr, usytuowanie aparatu, poza „modelki” – a jak różny efekt!

Witold Dederko, postać kultowa, autor kilkunastu książek z zakresu fotografii, wspaniały teoretyk i praktyk, opisał 17 różnych sposobów oświetlenia twarzy jedną lampą. Przeanalizował także efekty każdego z tych sposobów. Oto, co napisał o oświetleniu przednim:

Twarz oglądana wprost, oświetlona światłem przednim, nie posiada prawie wcale cieni i jest oświetlona prawie równomiernie na całej swej szerokości. Brak głębszych cieni na policzkach jest przyczyną poszerzenia twarzy. Nieocienione oczodoły są jasne i płytkie. Oczy „wychodzą na wierzch”. W małym stopniu zadarte, a nawet proste nosy, często wyglądają jak „siodełkowate”, ponieważ trochę niżej połowy ich długości powstaje lekki cień. Światła szczytowe układają się prawie symetrycznie oraz za nisko, tworząc jasne plamy na czole, górnej części grzbietu nosa, podbródku, na policzkach na wysokości podstawy nosa. Oświetlenie płaskie jest zdecydowanie niekorzystne dla ludzkiej twarzy.

Dlaczego więc jest tak chętnie stosowane? Bo wygładza zmarszczki, ukrywa defekty skóry, „odmładza” starsze panie. Poddaje się łatwo „prasowaniu” w fotoszopie.

Dużo lepsze jest choćby oświetlenie przednio-górne. Oto, co o nim sądzi Witold Dederko:

Oczodoły pogłębiają się, ponieważ powstaje na nich cień, tworzą się delikatne, kształtne zazwyczaj, cienie na policzkach, ciemnieje górna warga (dolna pozostaje jasna), a rysunek jej dolnej krawędzi zaostrza się, zjawia się owalny cień pod nosem, światła szczytowe na czole podnoszą się, światła szczytowe na policzkach zbliżają się do oczu. Twarz smukleje, łagodnie się wydłuża. Jest to oświetlenie poprawne prawie dla każdej twarzy. Uważamy je za jedno z klasycznych oświetleń.

Zamieszczone zdjęcia ilustrują oba wspomniane wyżej oświetlenia. Niestety, wiedza ta poszła w zapomnienie. Próbuję ją wskrzesić, ale idzie to bardzo opornie…

Zamieszczone zdjęcia są mojego autorstwa, natomiast cytaty pochodzą z książki Dederki „Światło i cień w fotografii”, Polskie Wydawnictwo Fotograficzne, 2008 r., ISBN 978-83-924694-4-5.